Zaczęłam od HTML w Notatniku. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było — gdzieś w liceum, może wcześniej. Wtedy internet wyglądał inaczej, nikt nie uczył jak to robić, po prostu klikało się "pokaż źródło" na cudzych stronach i próbowało się zrozumieć co jest czym.
Nie powiedziałabym, że to była nauka. Raczej zwykła ciekawość. Chciałam mieć własne miejsce w internecie, coś swojego — i to wystarczyło.
Potem był WordPress. Łatwiej, szybciej, bez kodowania. Przez lata budowałam na nim kolejne strony: własne, klientów, różne projekty. WordPress jest dobry. Działa. Ale gdzieś po drodze zaczęłam czuć, że robię w kółko to samo — instaluję motywy, dostosowuję wtyczki, walczę z edytorem, który nie daje mi tego, co chcę.
Tak trafiłam znowu do kodu. Tym razem nie w Notatniku — z AI.
Narzędzia są dziś inne. Nie trzeba znać każdej linijki na pamięć, żeby budować coś działającego. Można mieć pomysł, wizję, jakiś cel — i AI przeprowadzi przez resztę. Albo przez dużą część reszty.
Zbudowałam z pomocą Claude Code, Codexa i kilku innych agentów kilkanaście stron i aplikację webową z kilkudziesięcioma funkcjami. Każda z tych stron powstawała trochę inaczej, każda czegoś mnie uczyła. Nie o kodzie — raczej o tym, czego faktycznie potrzebuję, co chcę komunikować, jak chcę wyglądać w internecie.
Bo strona internetowa to nie jest tylko estetyka ani technika.
To decyzja o tym, jak chcesz być postrzegana. Co chcesz powiedzieć, zanim ktoś zdąży zapytać.
I nie zawsze wiem to na starcie. Czasem wiem dopiero gdy widzę gotowy projekt. Albo gdy coś przestaje pasować do tego, kim jestem teraz.
To jest właśnie ten powód, dla którego zaczynam od nowa. Nie dlatego, że poprzednia strona była zła. Dlatego, że ja się zmieniłam.
I myślę, że tak to ma być.
Ciekawość nadal jest ta sama — co jest czym, jak to działa, czy mogę to zrobić sama. Tylko narzędzia są inne. I to, co można z nich wyciągnąć, jest inne.
Nie wiem, co będzie następne. Ale już wiem, że będzie.
Olimpia