Jestem kanałem dla Boskiej kreacji.
Kiedy rzeczy przepływają przeze mnie, dzieje się magia, powstaje piękno. Osho w swojej książce Kreatywność dokładnie to opisał.
"To właśnie jest kreatywność - pozwolić Bogu by przez Ciebie przepłynął." - Osho
Ja na to mówię "flow". I kolejny mocny cytat:
"Prawdziwy twórca wie, że niczego nie stworzył. Przemawia przez niego egzystencja. Posiadła go, jego ręce, jego całego i wytworzyła coś za jego pomocą. On był tylko instrumentem. Im w dziele jest mniej artysty, tym jest ono doskonalsze. Gdy artysta jest całkowicie nieobecny, wtedy kreatywność jest doskonała." - Osho
Tak staram się działać, na flow...
Makijaże, które robiłam przez lata, i zdjęcia wychodziły wyjątkowo, bo ich nie planowałam, przepływały przeze mnie. Zdjęcia są głębokie, bo nie ustawiam czegoś mechanicznie, nie robię szczegółowych planów, płynę na flow (paradizart.pl). Kiedy jestem w przepływie, wychodzą dzieła. Kiedy próbuję kontrolować — nic z tego nie wychodzi.
Prawdziwe dzieło rodzi się wtedy, kiedy artysta znika. Kiedy nie ma kogoś, kto chce, żeby było tak czy inaczej, kto naciska, kto planuje, gdzie ego chce coś komuś udowodnić. Kiedy artysta zbyt się stara, to psuje swoje dzieło. A kiedy znika — dzieło jest boskie. Płynie przez niego z czegoś większego.
Ja tak działam. Nie umiem inaczej. Jak łapię flow, to umiem rzeczy, których się nigdy wcześniej nie uczyłam. "Podpinam" się do nieograniczonej mądrości Wszechświata i to płynie. Wystarczy, że poznam podstawy, dostanę narzędzia i pozwolę sobie na boski flow. Na czystą radość tworzenia.
Tak w zeszłym roku powstał mój program INTUflow i tak ostatnio powstała aplikacja do jego hostingu. Usiadłam i zaczęło płynąć. Z dziecięcą radością i fascynacją... Jedna funkcja za drugą, jeden pomysł otwierał następny. Nie miałam planu — miałam wizję, jej kolejne elementy wyłaniały się same automatycznie. Tak naprawdę był tylko flow i marzenie.
Nawet moi asystenci mówili, że to nie jest dobry pomysł na teraz — że wymaga za dużo pracy, że może kiedyś za parę lat, że najpierw trzeba zobaczyć, czy ktokolwiek będzie z tego korzystać. Ale mnie ciągnęło. Czysta, boska radość kreacji. Tworzenia dla samego tworzenia.
Czy ktoś się zaloguje, czy ktoś skorzysta z programu — tego nie wiedziałam i nadal nie wiem. Ale radość stworzenia była szczera. Dzięki temu nauczyłam się ogromnie dużo i otworzyły się nowe obszary, w których teraz jestem. Cieszę się, że ta energia mnie poprowadziła w te nowe obszary i mogę odkrywać i doświadczać. Flow trwa.
Narzędzia się zmieniają. Kiedyś były pędzle i aparat. Teraz jest AI. Ale to ta sama energia — ta sama potrzeba, żeby coś zaistniało, żeby coś przyszło przez mnie na świat. Myślałam, że mój kierunek będzie inny. A jednak wyłonił się ten. I co mogę z tym zrobić? Jedynie go zaakceptować i być otwarta na to, co przychodzi. Słuchać wewnętrznego głosu i otwierać się na nieznane.
"Jedyna stała rzecz to zmiana." - Heraklit z Efezu
I to, że stałości w sobie nie mam. Zmieniam się codziennie — bywam na bardzo różnych poziomach, bardzo różnych stanach. Od szczytowych, mistycznych, po bardzo niskie i mroczne. Nie wiem do końca, dlaczego mam taką skłonność do oscylowania między skrajnościami doświadczenia. Może to wysoka wrażliwość, a może coś innego — zastanawiam się całe życie, dlaczego jestem inna, skąd te skrajne doświadczenia? Prowadzą mnie w bardzo głębokie obszary samopoznania. A może to właśnie po to — żeby rozumieć ludzi w różnych momentach ich życia. Mówić z poziomu prawdziwego zrozumienia, a nie ze szczytu pseudo coachów, którzy nigdy nie poznali, co to prawdziwe cierpienie i boska ekstaza.
Jest dużo takich głosów w przestrzeni, które rzucają modne hasła: "uśmiechnij się, zadbaj o siebie, wybierz pozytywne myślenie, idź pobiegać, itd." To potrafi być bardzo irytujące, szczególnie jak jest się w stanie, w którym ta opcja po prostu nie jest dostępna. Byłam w bardzo różnych, ciemnych miejscach — i zawsze z nich wyciągałam światło na powierzchnię i nową mądrość. Niekoniecznie szybko. Niekoniecznie łatwo. Ale zawsze wracam mocniejsza, bardziej świadoma. Także o limitach, jakie w nich występują, i o tym, jaki może być realny następny krok.
Między innymi dlatego powstał pomysł na zbudowanie systemu prowadzenia przez proces INTUflow wewnątrz aplikacji, z gamifikacją, by to było bardziej angażujące i niezależne od moich wewnętrznych podróży. Żeby program, który jest wyjątkowy, mógł docierać do ludzi i działać nawet wtedy, kiedy ja jestem na innym poziomie, w innym przepływie.
Zawsze dążyłam do rozwoju świadomości i zdobywania wiedzy. Nauka mówi, że im więcej świadomości, tym lepsza intuicja. Może i tak — ale na pewnym etapie ta wiedza i świadomość potrafi przeszkadzać. W pewnym momencie trzeba to wszystko poddać, puścić. Jeszcze nie jestem w tym miejscu. Może się zbliżam. A może nie. Nie wiem :).
Bywa, że lawiruję między dwoma sformułowaniami: nic nie ma sensu i wszystko ma sens. Różne filozofie mówią o byciu pomiędzy — i tak czasem mam. Szukanie drogi, szukanie siebie, czasem rozpad starej tożsamości, żeby mogła wyłonić się nowa. Doszło do tego coś jeszcze: ktoś zhakował moje konto reklamowe, a Facebook bez ostrzeżenia trwale wyłączył wszystkie moje konta na FB i Instagramie. Zniknęło to, co budowałam przez jakieś 20 lat — strony, biznesy, kontakty. Czysta karta.
Dziś po prostu jestem tu. Mogę jedynie być tu i zaufać temu, co się wydarza, i temu, dokąd to prowadzi. Nie ma innej możliwości. Tylko flow.
Ciekawe, jak Ty to czujesz... :)
Olimpia