„Co ja tu robię?" Zadawałam sobie to pytanie przez cały weekend. Nie w kontekście duchowo-filozoficznym, tylko całkiem przyziemnym. Brałam udział w hackathonie dual use, w zespole technicznym, który rozwija technologię nasłuchu zdarzeń na dnie Bałtyku, w pobliżu infrastruktury krytycznej.
Zajęliśmy trzecie miejsce.
Jak w ogóle tam trafiłam
Od czterech lat, po wypadku, kryzysie, przerwie i szukaniu siebie, wychodzę z domu na nowo. Lubię nowe rzeczy i lubię ich doświadczać, więc niesiona falą ekscytacji i dziecięcej radości trafiłam na swój pierwszy hackathon, Hack4Change. Przyniósł mi ogromną radość, satysfakcję i cudowną energię, a nasz projekt dostał wyróżnienie. Czułam się, jakbym to ja wygrała wszystko.
Na tej samej fali zapisałam się na Baltic Dual Use Hackathon. Nie miałam pojęcia, co znaczy „dual use", więc musiałam to sprawdzić. Chodzi o technologie podwójnego zastosowania, czyli takie, które odpowiadają jednocześnie na potrzeby sektora cywilnego i obronnego. Ten sam czujnik może pilnować rurociągu przed uszkodzeniem i ostrzegać przed sabotażem.
Trochę mnie to przeraziło. Moje wartości to wolność, rozwój, prawda, świadomość i natura. Mam pacyfistyczne podejście i nie lubię wchodzić w konflikty.
Mimo wszystko zdecydowałam się wziąć udział. Z ciekawością, z otwartością na nowe doświadczenia i bez oczekiwań.
48 godzin w bibliotece
Miejsce było klimatyczne. Hackathon odbywał się w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Gdańskiego, więc pracowaliśmy między regałami z książkami, przy stołach czytelni.
Wokół intensywnie pracujące zespoły, kable, laptopy i sprzęt porozkładany na stołach. Ludzie spali na materacach między regałami. Trudno o lepsze tło dla 48 godzin bez przerwy, bo dokładnie tyle to trwało, od piątku osiemnastej do niedzieli osiemnastej.
W liczbach: ponad stu uczestników, czterdziestu mentorów z obronności, nauki, przemysłu i sektora publicznego, pula nagród 10 000 złotych plus nagrody partnerów w każdej ścieżce. Wszystko dwujęzycznie, po polsku i po angielsku.
Do wyboru było pięć ścieżek tematycznych:
- Space
- AI
- Drones & Robotics
- Quantum
- Microelectronics
Trzech Maćków i robota dla mnie
Nie miałam zespołu ani pomysłu, tym bardziej że w ogóle się na tym nie znam. Ale Leszek zrobił mi intro, opowiedział o mnie paru osobom.
Przy budowaniu zespołów wysłuchałam pierwszego pomysłu i poczułam opór. Przedstawiono go jako mapowanie ludzi pod kątem tego, kogo w razie potrzeby można powołać do wojska. Wolność jest dla mnie jedną z najważniejszych wartości, więc odsunęłam się niemal odruchowo.
Później ten pomysł się zmienił. Zespół przebudował koncepcję i powstała z niej aplikacja o pomocy sąsiedzkiej: kto jest w pobliżu, jakie ma umiejętności i komu może realnie pomóc, kiedy dzieje się coś złego.
A potem pojawił się Maciek, Maciek i Maciek. Trzech Maćków z pomysłem na monitorowanie infrastruktury podwodnej. Ogarniali to technicznie i brakowało im mnie, czyli osoby, która zbuduje panel i pokaże to ładnie. Oni tego nie umieli, ja tak.
Wybór zespołu przestał być wyborem. Po prostu stał się oczywisty i przyszedł sam, kierowany flow.
Sześć godzin i panel był gotowy
Jara mnie budowanie ładnych rzeczy z agentami, więc z fascynacją zabrałam się za swoją część pracy.
Ja mam tak, że jak słyszę opowieść o projekcie, to od razu widzę go w głowie. A potem moi agenci budują go dokładnie tak, jak sobie wyobraziłam.
Po około sześciu godzinach powstał panel i logo, gotowe do wpięcia w backend. Po kolejnej godzinie był wpięty: realne dane, realne obliczenia, realne czujniki.
Czym właściwie jest OTOLITH
Nad wodą widać wszystko. Statki nadają swoją pozycję, są mapy ruchu, jest kontrola. Pod wodą jest ciemno i cicho, a leżą tam kable, rurociągi i wraki z amunicją.
OTOLITH słucha. Boje z hydrofonem i czujnikiem drgań nasłuchują dźwięków pod wodą, a system rozpoznaje, co to za dźwięk: silnik, szurająca po dnie kotwica, uderzenie w dno, uderzenie w rurę. Potem zestawia to z tym, co w danym miejscu mówią sygnały ze statków na powierzchni. Jeśli coś się nie zgadza, na panelu operatora zapala się alert.
Nasz model rozpoznawał dźwięki z dokładnością 90% na zbiorze walidacyjnym, przy zaledwie sześciu minutach nagrań uczących. To prototyp robiony w warunkach kontrolowanych, nie gotowy produkt. Ale działał.
Sygnały ze statków pokazują, kto mówi, że tam jest. OTOLITH pokazuje, co naprawdę dzieje się pod wodą.
z naszej prezentacji
Demo w akwarium
Demo mieliśmy podwójne. Jedno na ekranie, w panelu, który zbudowałam. Drugie fizyczne, w akwarium ustawionym przy naszym stole.
Na dnie leżała zakopana w piasku rura, obok niej czujnik. Po powierzchni krążył model motorówki, a jego silnik wprowadzał wodę w drgania. Czujnik przechwytywał ten dźwięk i przekazywał sygnał do systemu.
Dźwięki spod wody dało się usłyszeć w słuchawkach.
To nie była makieta. Dźwięk powstawał w akwarium, czujnik rejestrował go bezpośrednio z wody, a nagrania z tego stanowiska stanowiły materiał, na którym nasz model uczył się rozpoznawać zdarzenia i na którym był później sprawdzany. Warunki były kontrolowane, jak przystało na prototyp, ale dane, które analizowaliśmy, pochodziły z realnych pomiarów.
Projekt cieszył się dużym zainteresowaniem zarówno uczestników, jak i mentorów. Pojawiło się wiele pytań, dyskusji, inspiracji oraz demonstracji.
Inna energia niż na pierwszym hackathonie
Ten hackathon był inny od poprzedniego. Czułam tu inną energię. Miałam wrażenie, że zebrali się poważni ludzie, inna była też formuła: mówiono zarówno po polsku, jak i po angielsku, a wśród uczestników byli obcokrajowcy.
Było w tym więcej patosu i czułam większy ciężar, przez co szybciej się męczyłam.
Poprzedni hackathon był lżejszy. Więcej w nim było zabawy i lekkości, projekty bywały bardziej frywolne, a sam temat, który dotyczył m.in. ochrony Bałtyku i środowiska, brzmiał zupełnie inaczej niż infrastruktura krytyczna i obronność.
A jednocześnie miałam tu dużo frajdy. Na początku nie byłam specjalnie zainteresowana aspektem technologicznym, za to bardzo ciekawiła mnie możliwość zbudowania dla niego pięknej obudowy. To lubię najbardziej. A w miarę prac nad projektem zainteresowanie samą technologią rosło. I jara mnie to, że mogę zrobić coś, co może pomóc Polsce i Polakom.
Poznałam też nowe osoby, z zupełnie innych branż niż moja. To było ciekawe doświadczenie.
Technologia przestała być dla mnie odległa
Kiedy słuchałam prezentacji innych zespołów, poczułam, że dzieje się tu coś ważnego. Ludzie mają niesamowite pomysły, a te pomysły można zamienić w realne produkty, które będą wspierać Polskę i Polaków.
Zauważyłam przy tym coś jeszcze. Technologia przestała mi się wydawać trudna.
Wcześniej wydawało mi się, że to świat gdzieś daleko, w odległych krajach i odległych firmach, do którego nie mam wstępu. Dziś mam go na wyciągnięcie ręki. Kiedy rozłoży się technologię na czynniki pierwsze, okazuje się, że to zestaw narzędzi połączonych ze sobą tak, żeby pełniły określoną funkcję.
Zaczyna się od pomysłu i koncepcji. Na nich buduje się rozwiązanie, potem powstaje oprogramowanie, a na końcu warstwa wizualna, w której czuję się najpewniej. Potem zostaje sprzedaż…
Mając zespół, wsparcie agentów i zestaw narzędzi, można zbudować więcej, niż się początkowo wydaje.
Wracam bogatsza
Zajęliśmy trzecie miejsce. To dla mnie dużo znaczy.
Wracam z tego hackathonu pełna nowych doświadczeń, bogatsza o wiedzę i umiejętności. Po raz kolejny odkrywam, że fajnie się pracuje w zespole, bo wtedy jest łatwiej i można zrobić więcej.
Bardzo się cieszę, że poszłam i że mogłam tego doświadczyć.
A po hackathonie zrobiłam stronę: otolith.pl.
Zespół OTOLITH
- Maciej Wierzbowski, pomysłodawca i wizjoner, rozwój biznesu.
- Maciej Gajdzica, sprzęt, technologia i analiza danych.
- Maciej Danielewicz, Chief Chaos Officer, sprawy techniczne.
- Olimpia Goździewicz, frontend, UX/UI, projekt i budowa panelu operatora.
Dziękuję chłopakom za te trzy dni.
Organizatorzy i partnerzy
Wydarzenie zorganizowały wspólnie Fundacja CODE:ME, ta sama, która organizuje Hack4Change, Uniwersytet Gdański i Kainos.
- Patronat honorowy: Ministerstwo Cyfryzacji oraz Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.
- Partner strategiczny: Polska Strefa Inwestycji i Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna.
- Partnerzy wspierający: SK hynix memory solutions Poland, Onepress, Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia-Sopot, Rower Mevo.
- Partnerzy ścieżek: Simplito (CyberSec & AI) i Quantum AI Foundation (Quantum).
- Partnerzy merytoryczni: między innymi ICU Tech, Compiled, Resqvest, Interizon, ICTQT, Thakaa Med, Politechnika Gdańska, Octigo, Pomorski Park Naukowo-Technologiczny, Bielik.ai, Baltic Sea & Space Cluster, Sequre Quantum i POLSA.
Pełna lista jest na stronie wydarzenia: balticdualuse.eu.
Olimpia